Siła nawyku. Co zrobić, kiedy kontuzja uniemożliwia Ci uprawianie sportu?

Siła nawyku. Co zrobić, kiedy kontuzja uniemożliwia Ci uprawianie sportu?

 

Kontuzja to dla każdego sportowca słowo, które mrozi mu krew w żyłach i jeży włosy na głowie. Boimy się jej jak ognia, robimy wszystko żeby jej nie złapać, ale finalnie i tak prędzej czy później jej pojawienie się prawdopodobnie jest nieuniknione.

Nie ma wśród nas ludzi z żelaza, którzy uprawiają sport przez lata i nigdy nie mieli najmniejszej przerwy spowodowanej kontuzją. Tak jak naturalne jest, że odżywiając się lepiej lub gorzej zmienia się nasza waga, tak naturalne jest występowanie mikrourazów, mogących powodować kontuzje podczas uprawiania sportu. Pytanie tylko jak długo uda nam się balansować w strefie komfortu naszego organizmu tak, aby pojawiające się urazy były niegroźne i trwały jak najkrócej.

Jak już pisałem TUTAJ również ja aktualnie borykam się z kontuzją kolana, która praktycznie uniemożliwia mi bieganie długodystansowe. Osobiście bardzo długo dochodziłem do wniosku, że nie jest to koniec świata i należy zacząć działać, dlatego dziś kilka porad co zrobić, żeby nie zwariować w przypadku długiej, przymusowej przerwy w uprawianiu sportu.

 

Sport to uzależnienie.

Regularność i powtarzalność wykonywania jakiejkolwiek czynności prowadzi do wypracowania nawyku. Powstawanie zautomatyzowanych czynności zostało opisane bardzo sensownie i przystępnie w książce Charles’a Duhigg pt. „Siła nawyku” (przy okazji polecam!). W moim przypadku bieganie było swojego rodzaju odskocznią od codziennych problemów i czasem, który mogłem spędzić tylko z własnymi myślami. Nie przepadam za bieganiem w grupie, ponieważ podczas samotnego pokonywania kilkunastu kilometrów mam wreszcie chwilę, w której mogę przemyśleć wszystkie mniej lub bardziej ważne rzeczy kłębiące mi się w głowie.

Mój nawyk biegania wykształcił się podczas studiów. W momentach intensywnej nauki do kolokwiów i egzaminów potrzebowałem chwili, aby odpocząć psychicznie i przewietrzyć szare komórki mózgu. A że z okna mieszkania codziennie oglądałem Trójmiejski Park Krajobrazowy z setkami ścieżek dla biegaczy i rowerzystów to bieganie było wyborem najłatwiejszym. Pewnie gdybym wtedy był szczęśliwym posiadaczem roweru aktualnie zamiast maratonów robiłbym tysiące kilometrów miesięcznie na dwóch kołach. Tak czy inaczej endorfiny zrobiły swoje i po 3 miesiącach regularnych treningów nie wyobrażałem już sobie funkcjonowania bez porannego biegania.

 

Kontuzja. Szok dla Twojego mózgu.

Jak już wspomniałem podczas regularnych treningów pojawienie się kontuzji to tylko kwestia czasu. Jeśli jest to niegroźny uraz, trwający kilka dni to problemu nie ma. Gorzej kiedy ból zmusza nas do długotrwałej przerwy w realizowaniu zakodowanego nawyku, czyli uprawiania sportu. Organizm się buntuje, głowa nie przyjmuje kontuzji do wiadomości, zaczynamy się martwić i zastanawiać dlaczego to spotkało akurat nas.

Ten najgorszy dla naszego mózgu czas jest najlepszym momentem na działanie. To właśnie w początkowej fazie urazu najłatwiej zniwelować jego skutki, dlatego rozpocznij leczenie jak najszybciej. Czasem kontuzja, która wydaje się być końcem świata okazuje się niegroźnym problemem do usunięcia w kilka dni przez lekarza lub fizjoterapeutę. Nie zastanawiaj się, czy przejdzie samo czy nie. Oddaj się w ręce specjalistów, zrób prawidłową diagnostykę problemu, a szybciej wrócisz do ukochanego nawyku, jakim jest sport.

Często zdarzają się również przypadki, gdzie z pozoru błahego problemu rozwija się kontuzja, która może trwale lub na długi czas wyłączyć z uprawianej aktywności. Nie ryzykuj. Szybkość reakcji i ekspresowe działanie to priorytet w procesie rehabilitacji. Jeśli po 2 tygodniu samodzielnego leczenia nie ma poprawy lub stan permanentnie się pogarsza to nie marnuj czasu. Zacznij działać rozsądnie.

 

Co jeśli kontuzja jest poważna?

Niestety. Część urazów okazuje się na prawdę trudna do szybkiego wyleczenia i okres powrotu do  ulubionej aktywności się wydłuża. Co robić w takich przypadkach żeby nie zwariować i nie popaść w sportową depresję?

Postaraj się wypracować w głowie nowy nawyk. Znajdź substytut dla sportu, który uprawiasz na co dzień i spróbuj poświęcać mu tyle czasu, ile wcześniej zabierała Ci ulubiona dyscyplina. Może to być sport pokrewny (bieganie—>rower lub pływanie) lub coś kompletnie z innej bajki, co również może okazać się przyjemną odmianą. Najważniejsze jest to, aby nie utracić nawyku, ponieważ powrót do regularności treningów może być trudniejszy niż rozpoczęcie uprawiania sportu pierwszy raz, dające sporo pozytywnych endorfin i szybkie uzależnienie.

 

IMG_6779_Fotor

 

Co jeszcze można poprawić?

W przypadku mojej kontuzji popełniłem chyba wszystkie błędy, jakie mogłem popełnić. Po pamiętnym maratonie w kwietniu 2014 roku nie zdiagnozowałem dokładnie pojawiającej się kontuzji kolana, co doprowadziło do trwałego uszkodzenia łąkotki i problem ciągnie się do dziś. Pojawienie się kontuzji było dobrą wymówką do lenistwa i przerwy w rekreacyjnym sporcie. W końcu skoro nie mogę biegać to nie będę uprawiać żadnego innego sportu, bo nic innego nie daje mi takiej satysfakcji.

Dopiero po pół roku nicnierobienia uświadomiłem sobie, że ta droga nie doprowadzi mnie do niczego dobrego i że warto jednak poszukać w sobie trochę motywacji do działania. Postawiłem na trening funkcjonalny i siłowy (który zawsze był moją piętą Achillesową) i po 4 miesiącach zauważam, że powoli wytwarza się w mojej głowie nowy nawyk, dający mi dużo satysfakcji.

Jeszcze będzie czas na powrót do długich dystansów, a jak już do tego dojdzie to przynajmniej mój organizm będzie mięśniową ostoją stabilizacji.

Jeśli Ciebie również dopadła kontuzja to w pierwszej kolejności popraw psychiczne podejście do niej. Nie załamuj się, działaj szybko i pamiętaj, że sport który uprawiasz nie jest jedyną rzeczą, która może dawać Ci radość i satysfakcję.

Udostępnij:
Share on Facebook
Facebook

4 komentarze

  • sonia
    26 listopada 2015 at 12:32

    Panie Piotrze, co jesli cwicze kilka lat, ma Pan racje to uzaleznia! Kiedys nie wyobrazalam sobie dnia bez cwiczen teraz jestem zmuszona przestac na okres od 2-6 tygodni! Kilka dni bez cwiczen i w mojej glowie robi sie pieklo! Od kilku dni chodze do fizjoterapeuty mam problem z dolnymi plecami bol promieniuje do miednicy i nogi, moja prawa noga jest bardzo oslabiona. Nogi to zawsze byla moja mocna strona! Mam jeszcze kilka spotkan u fizjoterapeuty oraz musze wykonywac proste cwiczenia w domu. Ale jak sobie radzic z poczuciem bezradnosci? Jak pozniej wrocic do cwiczen? Juz teraz zdaje sobie sprawe ze to nie bedzie latwe. Fizycznie i psychicznie czuje sie rozbita, jakbym zostala pokonana..

    • Piotr
      Piotr
      28 listopada 2015 at 08:50

      Tu jedyną sensowną możliwością jest w pełni poświęcić się regularnej rehabilitacji i zastąpić nawyk uprawiania wcześniejszego sportu nawykiem wykonywania poleconych ćwiczeń. Niestety, czasami pomimo naszych najszczerszych chęci nie jesteśmy w stanie „przeskoczyć” kontuzji, a Twoim celem aktualnie powinna być walka o to, aby zrehabilitować kręgosłup na tyle żeby podobna kontuzja i przerwa w treningach więcej się nie zdarzyła. Powodzenia!

  • Monika
    19 lipca 2018 at 10:58

    a co można zrobić, jeśli trzeba leżeć miesiąc bezczynnie w łóżku? 🙁

    • Piotr
      Piotr
      23 lipca 2018 at 19:06

      Chyba nie ma takiej choroby, która unieruchamia „bezczynnie” w łóżku. Zawsze można zacząć pracę z fizjoterapeutą. Pozdrawiam.

Napisz komentarz

PARTNERZY