Metoda FMS. Szansa na zdrowy sport?

Metoda FMS. Szansa na zdrowy sport?

IMG_4910

Na czym polega ocena FMS i co o niej sądzę?

Już od dobrych 3 miesięcy chodziło mi po głowie rozwinięcie swojej wiedzy w stronę profilaktyki urazów u osób aktywnych. Częściowo było to spowodowane moim własnym przypadkiem i głupawą kontuzją, ale również przydatnością w pracy z młodymi, zajaranymi sportem pacjentami zjawiającymi się tłumnie przed sezonem biegowo/rowerowo/triathlonowym.

Nie da się ukryć, wszyscy łącznie ze mną mamy fazę na zdrowy styl życia i uprawianie sportu. Nie widzę w tym nic złego, nawet widzę samo dobro. Ze względu na ilość i cenę innych, zaplanowanych przeze mnie szkoleń na 2015 szukałem czegoś skutecznego, niedrogiego i najlepiej niedługiego w czasie. Po wstępnej analizie rynku kursów padło na FMS: Functional Movement Screen.

Pierwszym moim pozytywnym zdziwieniem było, że szkolenie trwa tylko 2 dni i kosztuje 850 złotych. Jak na fizjoterapię to pikuś, naprawdę jedno z tańszych. Drugie, mniej pozytywne nadeszło, gdy okazało się, że szkolenia odbywają się tylko w Gliwicach. Każdy słyszał, niewielu wie gdzie to jest. Ja też nie wiedziałem… postanowiłem sprawdzić.

 

Czym jest FMS?

FMS to metoda oceny sportowców wykorzystywana praktycznie na całym świecie. Od amerykańskich lig zawodowych koszykówki i futbolu, przez szeroko rozumianą lekkoatletykę, po najlepsze europejskie kluby piłkarskie. Cała ocena opiera się na 7 podstawowych testach, w których osoba testowana jest w stanie otrzymać maksymalnie 21 punktów. Osoby uzyskujące mniej niż 16 punktów w skali FMS lub odczuwające ból w którymkolwiek z 7 testów powinny zostać objęte treningiem uzupełniającym lub rehabilitacją.

Siema Śląsk!

Szkolenie odbywało się w weekend w godzinach 9-17, więc postanowiliśmy wynająć hotel z soboty na niedzielę i przy okazji zwiedzić jeszcze kilka miejsc na Śląsku. Trasa z Warszawy do Gliwic zajmuje około 4 godzin (bez korków), więc przezornie wystartowaliśmy w środku nocy, czyli o 4:30. Tak…lubię wcześnie wstawać, ale to nawet dla mnie przegięcie! Na szczęście A. poprowadziła, a ja urwałem jeszcze dobrą godzinę na sen.

Tak jak przewidzieliśmy w Gliwicach zameldowaliśmy się około godziny 8:20, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu na pobłądzenie w tragicznie rozkopanych ulicach miasta. W drodze do Centrum Fizjoterapii Fizjofit gdzie odbywają się szkolenia FMS nasz niezawodny GPS pomylił się dobre 4 razy, a na koniec wyprowadził nas na parking Leroy Merlin… co o dziwo okazało się dobrą drogą, ponieważ Fizjofit mieści się w szczerym polu na obrzeżach miasta! Przed wyjazdem słyszałem, że siedziba jest bardzo nowoczesna i naszprycowana nowinkami do analizy biomechaniki ciała ludzkiego i treningu sportowców, ale gdy tam dojechaliśmy byłem lekko przerażony. Jak się później okazało zupełnie niepotrzebnie.

 

IMG_2028

Sala treningu motorycznego w Centrum Fizjofit naprawdę robi wrażenie.

 

 Szkolenie dzień 1.

Fizjofit to jedno z najnowocześniejszych centrów fizjoterapii w jakim byłem. Ogromna przestrzeń ze sprzętem do rehabilitacji, znakomicie wyposażona sala treningu motorycznego dla sportowców zawodowych i rekreacyjnych, najnowszy sprzęt diagnostyczny, sala konferencyjna i wiele, wiele więcej. To po prostu warto zobaczyć! Na wejściu powitała mnie Pani z recepcji rozdająca materiały szkoleniowe. Szybkie ogarnięcie co i jak i nawet 15 minut przed czasem siedziałem już w konferencyjnej.

Jedynym certyfikowanym szkoleniowcem metody FMS w Polsce jest Remigiusz Rzepka. Na pierwszy rzut oka typowy „zapaleniec” w temacie treningu motorycznego i zdrowego szkolenia sportowców. Osobiście lubię prowadzących z dużą charyzmą, popartą równie dużą wiedzą. Tutaj charyzmy na początku trochę zabrakło, ale nawet to jakoś wszystko do siebie pasowało.

Jeśli chodzi o merytorykę szkolenia absolutnie bez zarzutu. Pierwsza część to bardzo dużo ciekawej teorii przekazanej w przystępny sposób. Po lunchu praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka, głównie testowanie wg standardów FMS. Nawet swoisty, śląski „jet leg” po porannej podróży nie dał o sobie znać i nie przykimałem w przerwie na jednej z kozetek, co mam w zwyczaju na kursach. To znaczy, że musiało być ciekawie.

 

IMG_4880

Test przysiadu w wykroku. Jeden z 7 testów przesiewowych wg koncepcji FMS.

Szkolenie dzień 2. Praktyka, praktyka, praktyka.

Niedzielną część rozpoczęliśmy ponownie od wizyty na sali praktycznej. Cały dzień skupiony był na możliwościach korekcji deficytów i kompensacji znalezionych w sobotnich testach. To była część, na którą najbardziej czekałem.

W moim odczuciu sama terapia jest dość prosta, może nawet zbyt prosta. Wpływ na to ma fakt, że oprócz fizjoterapeutów również trenerzy personalni i osoby związane z aktywnością sportową mogą wiąć udział w szkoleniu. Jedno jest pewne, bez szczegółowej anatomii mięśni i wiedzy o funkcjonowaniu organizmu podczas aktywności nie masz tam czego szukać. Żadna metoda nie jest skuteczna jeśli nie wiesz w którą strukturę celujesz. Ta również. Plusem jest jednak fakt, że po trafnej diagnozie FMS daje gotowe wzorce postępowania i ćwiczenia korygujące na odpowiednie zaburzenie funkcjonowania. To duży plus dla osób pracujących z dużymi grupami sportowców lub dopiero zaczynających przygodę z oceną i planowaniem treningu.

 

IMG_4986

 

Jedno z fajniejszych ćwiczeń nakierowane na stabilizację kręgosłupa przy ruchu kończyny górnej.

„Ocena FMS” i moja ocena.

Czy warto wybrać się na FMS do Gliwic?

Moim zdaniem warto. Brałem udział już w kilku większych i mniejszych szkoleniach wykorzystujących ocenę kontroli motorycznej i powiem szczerze, że akurat ten kurs dał mi wiele do myślenia jeśli chodzi o trening ludzi „zdrowych”. Jeśli jesteś fizjoterapeutą to to szkolenie da Ci podstawy oceny funkcjonalnej pacjenta, jeśli pracujesz jako trener personalny (o ile znasz anatomię!) FMS może być dobrym narzędziem profilaktyki urazu Twojego klienta.

 

Co poza szkoleniem?

Same Gliwice nie dają przyjezdnym za dużo możliwości rozrywki, dlatego w sobotę wieczorem udaliśmy się 30 kilometrów za czeską granicę do Ostrawy. To tylko dobre 45 minut od Gliwic, a znajduje się tam kilka ciekawych miejsc do zwiedzenia. Z powodu braku większej ilości wolnego czasu, wybraliśmy tylko „słynną” ulicę Stodolni. Podobno jest to najbardziej imprezowe miejsce w całych Czechach, ale poza sezonem wyglądała jak Nowy Świat we wtorkowe popołudnie. Niby coś tam się działo, ale bez wielkich tłumów i szału. Nie mniej jednak piwo i słodycze Czesi nadal mają niezłe.

Udostępnij:
Share on Facebook
Facebook
Piotr

Piotr

4 komentarze

  • Ignaś
    24 maja 2015 at 09:08

    Świetnie napisane! Czekam na kolejne wpisy.

    • Piotr
      Piotr
      24 maja 2015 at 15:51

      Dzięki, będą regularnie 🙂

  • Tomek
    22 lutego 2017 at 23:29

    Czy są jakieś tańsze zamienniki tych akcesoriów do pomiarów? Generalnie oryginalne listewka kątownika rurka i sznureczek niczym zabrane prosto z budowy mają tak horrendalną cenę że aż się odechciewa iść na kurs…

    • Piotr
      Piotr
      23 lutego 2017 at 09:45

      Pewnie są, osobiście mi to nie przeszkadza patrząc na to, że 10-15 zbadanych pacjentów zwraca Ci koszt tej inwestycji. 🙂 Pozdrawiam.

Napisz komentarz

PARTNERZY